Życie to nie bajka?

Na pewno nie taka dzisiejsza słodkopierdząca, która dzieciom kaszę z mózgu robi. W poprzednich odcinkach temat bajek uparcie się wije jak piskorz na rurze do tańca. Może by go tu uspójnić.

Za siedmioma górami, za siedmioma rzekami, siedmioma lasami, w dalekiej krainie, pewnego razu, ale bardzo dawno temu …
To znak, symbol, hasło, klucz do przestrzeni, w której prawie wszystko jest możliwe. To przestrzeń w wyobraźni, bardzo wyraźne ramy, w których możemy pozwolić sobie na fantazje, inwencję, awangardę. Tam się dzieją baśnie. Tam można stawić czoła strachom i zmorom. Tam wszystko, co trudno nam pojąć może stać się swojskie i klarowne. W baśniach odnajdujemy znaki i symbole, które otwierają jakieś niedostępne na co dzień obszary, pola. Te znaki i symbole stanowią fundamentalny pęk kluczy do zrozumienia gry zwanej Życiem.

Baśnie niosą ze sobą treści egzystencjalne. Przez tysiąclecia towarzyszą nam w poszukiwaniu egzystencjalnego ładu. Mają fenomenalne znaczenie i oferują bajeczne rozwiązania człowiekowi, który pragnie mieć porządek w głowie w świecie pełnym sprzeczności i niezrozumiałych zjawisk. Takich jak, np., próba zamiecenia pod dywan zła. Które oczywiście jest, no bo, bez niego nie ma Dobra, ale w sumie udajmy, że go nie ma, to może sobie pójdzie. Nigdzie nie pójdzie, czai się za rogiem i na parapecie. Dlatego okrucieństwo ma w baśni własny wymiar. Zło musi być ukarane surowo, postacie są klarowne, a my przez chwilę mamy spokój i pewność.

Baśnie jednakże wcale nas nie rozpieszczają. Wabią ludzi swoją atrakcyjnością, obietnicą przygód i tajemniczości. A wyprawa w ten świat jest taka bezpieczna, przecież w każdej chwili możemy wrócić. A potem się okazuje, że wracamy ze świadomością dwoistości własnej natury. Że jasna i ciemna strona jest w nas i chętnie byśmy ponosili ten cenny pierścień, nie tylko po to, by zaszpanować na imprezie … Ale ta wiedza jest niezbędna by przejść przemianę. Wyruszyć w swoją własną niepowtarzalną podróż. Baśnie nie ukrywają, że to samodzielna podróż, choć nie samotna. Ale człowiek sam szuka, rozpoznaje i zdobywa to, co mu potrzebne w podróży, co pomoże mu w transformacji. I ta wiedza chyba była obecna i żywa przez tysiąclecia. A w ostatnich dziesięcioleciach szerzyły się rozpowszechniane przez proroków zguby i zagłady wierzenia, że jak już człowiek czegoś kiedyś nie dostał to kiła mogiła. Nigdy się tego nie nauczy, nigdy tego nie zdobędzie. Baśnie są antidotum na tego typu fatalizm. Baśń mówi, że jak człowiek szuka to znajdzie. Po co miałby wyruszać w Podróż, gdyby nie miał czego szukać.

Dobra baśń ma w sobie mądrości dla każdego, dorosłego i dzieckowego. Ma pomóc odnaleźć się w świecie, przypomina o odpowiedzialności, nieuniknionych wyborach, odwadze. Czasem zawiera bardzo konkretne wskazówki. Np., jak się nie oglądać za siebie – Paryzada zatkała uszy stoperami własnej roboty. Albo, młynarzówna królowa radzi – nazwij to czego nie chcesz, to się tego łatwiej pozbędziesz.

Ponad wszystko, baśnie, legendy, opowieści pozwalają nam odetchnąć na chwilę od własnych biografii, w których zaplątaliśmy się już w setkach wątków. Możemy się poczuć bohaterem, heroiną, albo choć świadkiem innej historii, żeby móc zobaczyć inną perspektywę. Wejść w rolę obserwatora swojego życia. A potem, być może przeżyć swoją historię w inny sposób. Kiedy skromna bohaterka, skrzywdzony bohater, w trudnych chwilach uzyskują cudowną pomoc, tajemną wiedzę, wyjątkowe moce, to baśń ma siłę terapeutyczną, naprawczą. Mamy poczucie pewnej sprawiedliwości. Ale to ma głębsze znaczenie – wszystko, co nas spotyka skłania nas do sięgania po własną moc, twórczego szukania sposobów na lepsze życie, budowania świata według własnego projektu. Jak ktoś ma ochotę.

W baśniach z całego świata pojawiają się takie same wątki – zgłębianie tajemnicy bytu, przemijanie, szukanie korzeni, droga – w cudowny sposób ukazując wspólnotę ludzkiego losu. Będziemy tu dorzucać różne historie, które mogą archetypową Podróż ułatwić i umilić, prawie jak wojskowa orkiestra dęta.