Po co te nerwy

Tymczasem, na jednym ze spotkań u Ogi we Warsztacie:
– Raffii, nie mogę ogarnąć, ani uwierzyć. Jak ty to robisz, że się nigdy nie złościsz, nie wybuchasz gniewem, itt.?
– A co ja z tego będę miał?

No właśnie …
„I co z tego dziś masz? Pusty dom i zmartwioną czymś twarz.
I co z tego ci, że stoczyłeś bój i zostałeś na dnie?”
Madame Ewa Bem

Tak się czasem przyglądam różnym poglądom na to, jakie to my mamy spektrum emocji. Od sześciu do nieskończoności!! Hulaj dusza, i 20 „czasów” w angielskim. Nie. „Czasów” jest trzy, jak i u nas (właściwie to dwa, ale o tym w innym miejscu), a emocji jest sześć. A i tak ledwo ogarniamy, wystarczy. To dobry moment, żeby się odwołać do brzytwy Ockhama.
Natura potrzebowała nas zmusić do jakiegoś działania w trosce o przetrwanie i wymyśliła sobie emocje. Emocje to jeden z przydatnych wytworów ewolucji, przejściowe, acz treściwe stany umysłu i jest ich sześć z różnymi odcieniami. Nasza emocjonalność nie świadczy o naszym Człowieczeństwie. To już prędzej umiejętność gotowania, która dziś nam umila życie, a zaczęła się od tego, że jakaś babeczka lub jakiś koleś ładnych parę lat temu (może i milion) przestali bać się ognia. Równowaga emocjonalna, opanowanie wciąż są stanami pożądanymi.

My tu, jak widać, uwielbiamy Różnorodność oraz Obfitość, w tym obfitość słów, które mają nam pomóc w procesie Samopoznania. Zanim się do czegoś zabierzemy, musimy temu cuś nadać nazwę. Dlatego zachęcam do przyglądania się swoim emocjom i zabawy w nazywanie. Ale zbytnia powaga i pogrążanie się w emocjach chyba prowadzi pochyło ku neurotyczności. I to mnożenie podstawowych emocji jakoś mi zalatuje neurotyzmem, ot co. Wystarczy, że zidentyfikujemy odcienie i dokonamy gradacji stwarzając taką „rodzinkę” emocji. Odcienie emocji mogą odpowiednio zmodyfikować parametry działania. Niejaki Plutchik (mam do niego sentyment, bo tak się mój piesio nazywał) zasadniczo tę zasadę zastosował, ale nie wytrzymał i musiał jeszcze koleś dorzucić od siebie ze dwie odrębne kategorie, więc nie pasuje nam tu do linii programowej. A szkoda, grafikę zrobił przecudną – tęczowy wykres emocji, który może przyjąć kształt kwiatka bądź kolorowego pocisku artyleryjskiego.

Emocje pojawiają się, gdy zachodzi potrzeba podjęcia działania lub chociaż decyzji w celu przetrwania. Paul Ekman, koleś, który miał ogromny wkład w rozkminianie emocji, oryginalnie wyodrębnił sześć sztuk jako podstawowy zestaw: strach, wstręt, złość, zaskoczenie, radość, smutek. Potem jeszcze z dziewięć dorzucił i zaciemnił. Uważam, że nie jesteśmy emocjami. Jesteśmy kimś dużo więcej niż emocjami. Więc dyskusja o ilości podstawowych emocji jest dla mnie psuciem śliny na temat: iloma podstawowymi emocjami nie jesteśmy.

Zaskoczenie
jest reakcją na nieoczekiwane lub nowe okoliczności, której towarzyszy niepewność. Ciało wchodzi w stan spokojnego oczekiwania, może być trochę spięte, oczy się szerzej otwierają, itt. Za to w głowie pojawia się pustka, robocza pamięć ma być gotowa na przyjęcie nowych informacji. Umysł przestawia się na tryb uważności i zaciekawienia. Zaskoczenie ma pomóc skupić się na nieoczekiwanym, a zależnie od wyniku rekonesansu może się przerodzić w inną emocję.

Strach
jest reakcją na niebezpieczne okoliczności. Ciało wchodzi w stan wysokiej aktywności – serce wali, oddech przyspiesza, itt. Umysł skupia się na drodze ucieczki. Strach jest niezbędny dla przetrwania, ma pomóc zwiać przed niebezpieczeństwem.

Wstręt
jest reakcją na potencjalnie trujący pokarm. Pojawiają się odczucia niezadowolenia i obrzydzenia, mdłości. Ciało wchodzi w stan podwyższonej aktywności, serce i oddech przyspieszają. Wstręt ma pomóc chronić się przed szkodliwym pokarmem / wpływem.

Złość
jest reakcją na trudną sytuację, w której jest mus podjąć działanie dla osiągnięcia jakiegoś upatrzonego celu, przy czym motywacja może być pozytywna (wyzwanie) lub negatywna (wkurzenie, frustracja). Ciało jest w stanie podwyższonej aktywności, przygotowuje się do walki – serce, oddech wiadomo, mięśnie napięte, zastrzyk adrenaliny. Umysł jest czujny, skupiony. Złość ma pomóc w trudnej sytuacji podjąć działanie zamiast zwiać.

Radość
jest reakcją na sytuacje, które są dla nas korzystne. Ciało jest w stanie wyższej aktywności, ale endorfinki i dopaminka zadbają o uczucie fajniości i przyjemności. Radość prowadzi nas do korzystnych okoliczności oraz motywuje do działań przynoszących korzyść.

Smutek
to reakcja na stratę, ból, pustkę. Aktywność siada, nastrój się obniża. Umysł koncentruje się na naszych potrzebach. Smutek ma ograniczyć działanie, oszczędzać energię i zmusić do zadbania o siebie.

Wszystkie emocje są cacy i bardzo potrzebne do przeżycia. Podobnie jak świadome przeżywanie i panowanie nad emocjami. Proponuję biznesowe podejście do emocji – co z tego będziesz mieć? Dlaczego mi się to opłaca? Jakich wartości pragnę, że reaguję tak, jakby ewolucja nigdy nie miała miejsca? Nie jesteśmy naszymi emocjami. To tylko narzędzia do wykorzystania w Drodze.

Źródełka i takie różne:
https://www.paulekman.com/ – bardzo czytalne (fajne do czytania).
Paul Ekman, “Are There Basic Emotions?”, Psychological Review 1992.
Handbook of Cognition and Emotion. The Guilford Press 2013.
„I co z tego dziś masz”, słowa: Wojciech Jagielski, muza: Winicjusz Chróst; śpiew: Madame Bem.