Fakir i wolf

Kolejnego dnia, Ekipa podjęła lekko niedokończony temat Mocy Twórczej.
– Jeżeli symbol ma nam pomóc coś obczaić i wyrazić to, co w nas i poza nami, to metafora jest znakomitym sposobem tworzenia nowej rzeczywistości. Pamiętam, kiedy pierwszy raz przeczytałam o metaforach wokół nas, Lakoffa, to pomyślałam, że wszystko co dziś mówimy musiało być kiedyś metaforą. Język to super instrument. Sapir i Whorf kiedyś zapodali, że przez język postrzegamy świat, że ma on pewien wpływ na sposób myślenia. Może tak być, gdy zaczynamy mówić. Ale język, słowo, staje się potem w rękach (buzi) człowieka fenomenalnym narzędziem, jednym z niezbędnych kluczy do Samopoznania. Kiedy ludzie nadają różnym rzeczom i pojęciom cechy, używają porównań, to można usłyszeć ich osobisty świat, poczuć pasje i tęsknoty. Czasem można nawet dojrzeć ślad doświadczeń życiowych, fajnych i niefajnych. A kiedy słychać jak ich język się zmienia, to można być świadkiem metamorfozy, budowania nowej rzeczywistości.
– Oga się chyba dorwała do ulubionych tematów – mruknął Edek.
– A kolejny stopień wtajemniczenia to malafora, czyli połączenie malapropizmu i metafory.
Ekipa zaokrągliła oczy.
– Może lepiej nawijaj dalej – zaproponował Błażej.
– Malapropizm to omsknięcie językowe, czyli użycie innego wyrazu niż potrzeba, najlepiej podobnego, tak, żeby wyszło jajcarsko. Specjalnie, albo nie. Np., takie klasyki:
„Potrzebuję nowe bakterie do pilota.
Jak się panu coś nie podoba, to ‘how do you do’ mi z tej uczelni.
Wokół wraku zgrabnie pływały mgławice śledzi.”
No, a malafora to będzie takie omsknięcie się powiedzonek, czyli zabawy z metaforami albo innymi narzędziami retorycznymi, świadome albo i nie.
„Kto rano wstaje, ten leje jak z cebra.
Gdzie drwa rąbią, tam bez kija nie podchodź.
Wyszedł na tym jak Zabłocki po betonie.
To jak przelewać z deszczu pod rynnę.
Dziecko plus lekarstwa to pożar.”
Nori dodała:
– Komu w drogę, temu aviomarin.
Baba z wozu …
– Dobra, dobra. Chodzi o to, że ta zabawa z metaforą to tylko przykład na to jak rozwijać twórcze myślenie, dobrze się przy tym bawiąc.
– Właśnie, kto gra w Countdown? – rzuciła Greta.
Pytanie było retoryczne. Wszyscy powyciągali i kartki i, zanurzeni w łamigłówki słowno liczbowe, na dłuższy czas zapomnieli o fascynujących zagwozdkach ludzkiego istnienia.

PSssss
Pewnego dnia w czasie studiów, Oga wraz ze swoją paczką, w natłoku sporej ilości wiedzy, od której im czachy dymiły, przerobili niechcąco hipotezę Sapira-Whorfa na hipotezę Fakira-Wolfa. I tak właśnie tworzy się historię 😀 😀 .

Źródełka:
G. Lakoff, M. Johnson, “Metaphors We Live By”.